Święta to jedna wielka improwizacja, jeśli chodzi o przygotowanie malucha do spotkania przy wigilijnym stole. Trzeba nieustannie pilnować, żeby młode miały zajętą uwagę i nie miały za dużo czasu na myślenie. Zacytuję fragment, który dotyczy ubierania, ale schemat działania sprawdza się we wszystkich dziedzinach. Chyba, że się naprawdę uprze…
„Mama w eleganckiej sukience, tata w garniturze, a dziecko chce założyć kostium pszczółki lub strój piłkarski. Dwu-, trzylatki próbują przekraczać granice, by sprawdzić, na ile mogą sobie pozwolić. Ubieranie na siłę to największy błąd. Lepiej zostawić maluchowi poczucie niezależności i zaproponować dwa ubrania do wyboru, jeśli nie całe komplety to np. dwie różne spódniczki lub koszule. Zajęte podejmowaniem decyzji dziecko bez mrugnięcia okiem założy pozostałe elementy garderoby. Gdyby jednak pojawiły się trudności, spokojnie wyjaśnij, dlaczego do wigilijnej kolacji nie wypada siadać w getrach. ” (całość:
Na „trudności” nie natrafiliśmy, ale czasem trzeba znaleźć jakiś problem do rozwiazania, żeby przemycić istotne sprawy.






